sobota, 18 kwietnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Transportowcy grzmią widząc ceny paliw na stacjach. „To my płacimy za tę obietnicę, sami sponsorujemy kampanię wizerunkową rządu”

Obniżka cen paliw wywołała ostrą reakcję branży transportowej. Przewoźnicy nie kryją frustracji i wskazują, że wbrew przekazowi kierowanemu do opinii publicznej, dla przedsiębiorców realne koszty… wzrosną. A skoro koszty rosną, to zostaną one wcześniej czy później przerzucone na ceny produktów, finalnie zapłacimy wszyscy za „paliwowy cud”.

– To my poniesiemy koszty zabawy w obietnice ze strony rządu – mówią wprost przedstawiciele sektora.

Sedno sporu dotyczy konstrukcji ceny paliwa i zmiany stawki VAT. Dla klientów indywidualnych znaczenie ma cena brutto widoczna na stacjach. Jednak dla firm transportowych kluczowy jest koszt netto, czyli cena po odliczeniu podatku.

Z przedstawianych przez branżę wyliczeń wynika, że:

Przed obniżkami (VAT 23%)
– cena brutto: minimum 8,20 zł za litr
– VAT: 1,53 zł
– koszt netto: 6,67 zł

Po obniżce (VAT 8%)
– cena brutto: 7,60 zł
– VAT: 0,56 zł
– koszt netto: 7,04 zł

W praktyce oznacza to wzrost realnych kosztów o minimum 0,37 zł na każdym litrze paliwa. Przy standardowym tankowaniu zestawu ciężarowego (ok. 600 litrów) daje to stratę rzędu minimum 222 zł. To wzrost kosztu netto o około 5,5 proc.

Przedstawiciele branży podkreślają, że zmiana jest przede wszystkim zabiegiem wizerunkowym, skierowanym do wyborców, a nie realnym wsparciem dla gospodarki.

– Cena na pylonie to dla nas tylko dekoracja. Liczy się to, co zostaje po odliczeniach – wskazują transportowcy.

Transportowcy zwracają uwagę, że sektor już teraz zmaga się z rosnącymi kosztami operacyjnymi – od wynagrodzeń, przez opłaty drogowe, po ceny energii. W tej sytuacji każda podwyżka, nawet pozornie ukryta w systemie podatkowym, przekłada się bezpośrednio na ceny usług i konkurencyjność firm.

– – Przeciętny konsument nadal będzie płacić coraz więcej za codzienne zakupy i usługi, bo w każdej z tych rzeczy jest ukryta cena paliwa. Skutki obniżki stawki VAT będą co najwyżej polityczne – prywatni posiadacze samochodów odczują, że władza zrobiła im dobrze, bo mniej zapłacą za paliwo na słupku. Ale na końcu za ten pomysł zapłacimy wszyscy – obniżenie VAT-u to jest de facto koszt dla państwa i pogłębienie deficytu budżetowego. Dlatego skoro mamy ponosić koszty i godzimy się na nie, to trzeba tak zarządzać publicznymi pieniędzmi, aby generowały one korzyści dla gospodarki, a nie tylko dla bogatszych gospodarstw domowych – tłumaczy  Maciej Wroński, prezes Transport Logistyka Polska na łamach serwisu money.pl.

W branży coraz częściej pojawiają się głosy, że skutki zmian wcześniej czy później zostaną przerzucone na klientów końcowych. To z kolei oznacza kolejny impuls inflacyjny – wbrew deklarowanemu celowi obniżania kosztów życia.

– Finalnie, gdy ceny zostaną przerzucone na nabywców towarów i usług, czyli na każdego z nas, wyjdzie na to, że sami opłacimy kampanię wizerunkową tego rządu.

Popularne Artykuły