Do groźnego w skutkach zdarzenia doszło w Szczecinie przy ulicy Komuny Paryskiej, gdzie do otwartego zbiornika przeciwpożarowego wpadło dwóch chłopców. Sprawa, która trafiła już do prokuratury, ponownie stawia pytania o bezpieczeństwo miejskich zbiorników technicznych i nadzór nad dziećmi bawiącymi się w ich pobliżu.
Jak przekazała Julia Szozda, prokurator i rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, poszkodowani to bracia w wieku 9 i 11 lat, narodowości wietnamskiej. Prokurator brał już udział w oględzinach miejsca zdarzenia, które odbyły się dzień po wypadku, w godzinach popołudniowych.
Z ustaleń śledczych wynika, że zbiornik przeciwpożarowy był zabezpieczony metalowym ogrodzeniem, a bramka prowadząca na jego teren zamknięta była na kłódkę. Na płocie umieszczone były również tablice informujące o zakazie wstępu. Mimo tych zabezpieczeń chłopcy przedostali się przez ogrodzenie i zaczęli bawić się w pobliżu zbiornika. W pewnym momencie jeden z braci wpadł do wody, a drugi, próbując go ratować, sam znalazł się w niebezpieczeństwie.
Dzięki szybkiej reakcji świadków oraz interwencji służb – straży pożarnej i zespołu ratownictwa medycznego – obaj chłopcy zostali wyciągnięci z wody. Na miejscu podjęto wobec nich czynności ratunkowe, po czym przewieziono ich do szpitala, gdzie trafili pod opiekę specjalistów. Jak dotąd ustalono, że stan zdrowia jednego z braci określany jest jako dobry. Stan drugiego dziecka jest natomiast krytyczny.
Śledztwo w toku
Prokuratura prowadzi obecnie czynności procesowe mające wyjaśnić dokładny przebieg zdarzenia, w tym przesłuchania świadków. Ustalenia mają pomóc odpowiedzieć na pytanie, jak doszło do tego, że mimo ogrodzenia i wyraźnego oznakowania zakazującego wstępu, dzieci znalazły się na terenie zbiornika, oraz czy zabezpieczenia obiektu spełniały wymagane standardy.
Zdarzenie w Szczecinie po raz kolejny zwraca uwagę na problem, który w ostatnich latach powracał w Polsce wielokrotnie — bezpieczeństwo otwartych zbiorników przeciwpożarowych i innych akwenów technicznych zlokalizowanych na terenach miejskich, często w pobliżu osiedli mieszkalnych. Choć obiekty tego typu z założenia nie są przeznaczone do kąpieli ani zabawy, a ich teren bywa ogrodzony i oznakowany, praktyka pokazuje, że nie zawsze skutecznie chroni to przed wtargnięciem dzieci, zwłaszcza pozostawionych bez opieki dorosłych.
Sprawa pozostaje w toku, a prokuratura nie wykluczyła na tym etapie żadnych wątków dotyczących okoliczności zdarzenia.






