Uchwałą z 16 marca 2026 r. Rada Miejska w Maszewie uznała skargę na działalność dyrektor Szkoły Podstawowej im. Adama Mickiewicza w Maszewie za częściowo zasadną. Powód: w latach 2019–2024 dyrektor Anna Kasperek nie potrafiła wykazać, że przed przyznaniem nagród dyrektorskich każdorazowo zasięgano opinii rady pedagogicznej, choć wymagały tego przepisy prawa, które zostały uchwalone przez maszewski samorząd.
Dyrektorem szkoły przez cały ten okres pozostawała Anna Kasperek. To ona co roku przyznawała nagrody pieniężne, mimo że – jak ustaliła komisja – w dokumentacji szkolnej nie ma śladu wymaganych opinii. Sześć lat corocznych nagród, zero potwierdzonych opinii rady pedagogicznej – wśród nauczycieli z Maszewa cała sprawa budzi niesmak. Bardziej tolerancyjni są radni, którzy w uchwale ze skargą nazywają ten proceder „naruszeniem uchwały”. Nazywają to formułą suchą i formalną, ale za tym konkretnym naruszeniem przepisów stoi konkretna suma wypłacona z publicznych pieniędzy bez dopełnienia procedury, którą gmina sama sobie narzuciła.
Burmistrz Paweł Piesio, pytany wprost, czy przed podjęciem uchwały wiedział o braku dokumentacji i dlaczego przez lata nie wyciągnął żadnych konsekwencji wobec dyrektorki szkoły, odpowiedział nam, że:
– Ustalenia zawarte w uchwale Rady Miejskiej zostały przyjęte do wiadomości, natomiast charakter stwierdzonego uchybienia oraz zakres ustaleń komisji nie uzasadniały podejmowania dalszych czynności”.
Co ciekawe, tego samego dnia, gdy radni uznawali skargę na częściowo zasadną, przyjęli drugą uchwałę – nr XXIII/154/2026 – która usunęła z regulaminu obowiązek zasięgania opinii rady pedagogicznej przed przyznaniem nagrody. Jak się to może skończyć? Teraz dyrektorka będzie mogła przyznawać nagrody jeszcze bardziej uznaniowo, bez żadnej kontroli i odpowiedzialności. Dlaczego zatem uchwalono wątpliwe prawo? Argumentacja władz gminy jest prosta: przepis ten, zdaniem gminy, wykraczał poza upoważnienie ustawowe. I tak oto w dniu, w którym stwierdzono naruszenie obowiązującego przez sześć lat przepisu, ten sam przepis przestał obowiązywać.
Mocne zarzuty dyskryminacji
Do sprawy dochodzi drugi wątek – zarzut dyskryminacji pracowniczej. 29 września 2025 r. Związek Nauczycielstwa Polskiego, Oddział w Maszewie, w piśmie do dyrektor Kasperek ocenił przydział godzin dwóm nauczycielkom, Renacie Żak i Agnieszce Wiatrowskiej, jako dyskryminację pracowniczą – związek napisał to wprost, czarno na białym, w opinii do aneksu nr 1 arkusza organizacyjnego. Zgodnie z procedurami to dyrektor szkoły powinna była w takiej sytuacji uruchomić „Procedurę przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji” i powiadomić organ prowadzący, Kuratora Oświaty oraz Państwową Inspekcję Pracy. Nic z tego, jak wynika z dostępnych dokumentów, się nie wydarzyło. Burmistrz w swojej odpowiedzi stoi na stanowisku formalnym: „do tutejszego organu nie wpłynęło oficjalne zawiadomienie Związku Nauczycielstwa Polskiego (…) o dyskryminacji pracowniczej”, a opinia związku „nie ma charakteru wiążącego dla organu prowadzącego”. Na pytanie, dlaczego gmina – wiedząc o piśmie związku dołączonym przecież do dokumentacji arkusza organizacyjnego – nie zbadała sprawy we własnym zakresie, oficjalnej odpowiedzi jak dotąd nie ma.
Od zgłoszenia sprawy przez ZNP minęło już osiem miesięcy. W tym czasie ani burmistrz jako organ prowadzący szkołę, ani przewodnicząca Rady Miejskiej Agnieszka Lewicka jako organ kontrolny gminy nie poinformowali o sprawie rzecznika dyscypliny finansów publicznych, rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli, Zachodniopomorskiego Kuratora Oświaty ani Państwowej Inspekcji Pracy w Szczecinie. Warto przy tym dodać, że sama Lewicka jest nauczycielką zatrudnioną w tej właśnie szkole – co samo w sobie, jak zastrzega burmistrz, „nie oznacza automatycznie” konfliktu interesów. Bierność władz Maszewa w tej sprawie jest co najmniej skandaliczna.
Dyrektor Anna Kasperek nie znalazła odwagi i nie odpowiedziała na pytania redakcji dotyczące zarzutów opisanych w tym artykule.






