wtorek, 11 sierpnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Salamandra plamista znika z polskich gór. Naukowcy proszą turystów o pomoc

Liczebność salamandry plamistej – charakterystycznego, czarno-żółtego płaza kojarzonego z górskimi lasami południowej Polski – gwałtownie spada. Zjawisko obserwowane jest już nie tylko lokalnie, ale w całej Europie, a polscy herpetolodzy postanowili zaangażować w monitorowanie sytuacji zwykłych mieszkańców kraju.

Salamandra plamista to jedyny przedstawiciel salamander występujący w Polsce. Jej intensywne, żółte plamy na czarnym ciele sprawiają, że rozpoznanie tego zwierzęcia nie sprawia trudności nawet osobom niezajmującym się przyrodą na co dzień – dawniej bywała nazywana jaszczurem ognistym, choć w rzeczywistości, podobnie jak żaby czy traszki, jest płazem, a nie gadem.

Paradoksalnie to właśnie łatwość rozpoznania sprawiała dotąd wrażenie, że z gatunkiem wszystko jest w porządku – bo pojedyncze obserwacje i zdjęcia salamandry wciąż pojawiają się od czasu do czasu w internecie. W rzeczywistości liczba miejsc, w których płaz występuje, systematycznie się kurczy. W Tatrzańskim Parku Narodowym z dziesięciu znanych wcześniej stanowisk pozostało już tylko jedno. Podobne wycofywanie się gatunku obserwuje się także w Karkonoszach i na Dolnym Śląsku.

Dlaczego salamandrze wiedzie się coraz gorzej?

Powodów jest kilka, i większość z nich wiąże się z tym, jak silnie ten płaz jest przywiązany do konkretnego miejsca. Salamandra plamista rzadko oddala się od swojej kryjówki, którą najczęściej stanowi przestrzeń pod powalonym pniem w wilgotnym lesie liściastym. Badania prowadzone w Czechach pokazały, że większość osobników nie przemieszcza się dalej niż pięćdziesiąt metrów od miejsca, które sobie upodobała.

Taki tryb życia sprawia, że gatunek jest wyjątkowo wrażliwy na zmiany w otoczeniu, których sam nie jest w stanie zrekompensować ucieczką w inne miejsce. Tymczasem lasy bukowe, z którymi salamandra jest ściśle związana, w wielu miejscach ustępują świerkowym, zakwaszającym glebę i mniej przyjaznym temu płazowi. Wycinki starodrzewów, prowadzone również w Karpatach – regionie uznawanym dotąd za ostoję gatunku o silnej strukturze genetycznej – dodatkowo pogłębiają problem. Do tego dochodzi susza, wysychanie górskich potoków oraz prace leśne prowadzone w pobliżu cieków wodnych, od których zależy rozród płaza.

Samo rozmnażanie salamandry jest zresztą powolne w porównaniu z innymi płazami. Samice rodzą żywe, w pełni uformowane larwy – zwykle kilkadziesiąt, czasem, u młodszych osobników, zaledwie kilkanaście – które trafiają prosto do czystej, dobrze natlenionej wody. Populacja nie ma więc naturalnych narzędzi, by szybko odbudować straty, tak jak potrafią to gatunki składające tysiące jaj.

Dodatkowym zagrożeniem jest sztuczne zarybianie potoków pstrągami, które żywią się larwami salamandry i wypierają je z najlepszych mikrosiedlisk, a także grzyb Batrachochytrium salamandrivorans, wywołujący chorobę porównywaną w skutkach do prawdziwej epidemii wśród płazów. W Belgii doprowadził on do spadku liczebności miejscowej populacji salamandry plamistej aż o 95 procent i nadal się rozprzestrzenia. To właśnie zagrożenie ze strony grzyba sprawiło, że gatunek trafił w 2023 roku na Czerwoną listę IUCN jako narażony na wyginięcie – to obecnie płaz o najwyższym globalnym statusie zagrożenia spośród występujących w Polsce.

Największym problemem pozostaje jednak brak regularnego monitoringu tego gatunku w Polsce – w przeciwieństwie choćby do traszki grzebieniastej, która jest pod tym względem obserwowana systematycznie. Naukowcy wiedzą, że populacja salamandry się kurczy i znają przyczyny tego zjawiska, ale bez rzetelnych danych trudno zaplanować skuteczną ochronę. Zmiana statusu gatunku na ściśle chroniony pozwoliłaby na wprowadzenie tzw. ochrony czynnej – ograniczenie wycinki lasów w kluczowych siedliskach, ochronę potoków i systematyczne śledzenie liczebności populacji.

Dlatego przyrodnicy apelują do wszystkich, którzy podczas wędrówek po górach czy zwykłych wakacji natkną się na salamandrę plamistą, o zgłoszenie takiej obserwacji. Można to zrobić za darmo, zakładając konto na platformie iNaturalist, albo przekazując informację do Atlasu Płazów i Gadów Polski, prowadzonego przez Instytut Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk. Każde zgłoszenie – zdjęcie, lokalizacja, data obserwacji – pomaga naukowcom uzupełniać lukę w wiedzy o rozmieszczeniu gatunku i lepiej planować jego ochronę.

Salamandra plamista od dawna funkcjonuje jako nieformalny symbol ochrony przyrody w Polsce – pojawia się w nazwie i logo Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”, w godle Gorczańskiego Parku Narodowego oraz na licznych tablicach edukacyjnych. Naukowcy liczą, że tym razem popularność gatunku przełoży się nie tylko na sympatię, ale i na realną pomoc w jego ratowaniu.

Sygnalizować spotkanie z salamandrą można na iNaturalist (https://www.inaturalist.org/), gdzie wystarczy założyć bezpłatne konto i można wprowadzać takie obserwacje, albo do bazy Atlasu Płazów i Gadów Polski prowadzonej przez Instytutu Ochrony Przyrody PAN (https://www.iop.krakow.pl/plazygady).

Popularne Artykuły