wtorek, 11 sierpnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Raport z kontroli huśtawek. Laboratorium obnaża prawdę o bezpieczeństwie

Sezon wiosenno-letni to czas, kiedy przydomowe ogrody i place zabaw tętnią życiem, a huśtawki stają się jednymi z najbardziej obleganych zabawek. Niestety, radość dziecka może szybko zmienić się w niebezpieczeństwo, jeśli sprzęt nie spełnia podstawowych norm. Wojewódzkie inspektoraty Inspekcji Handlowej w Łodzi, Olsztynie, Opolu, Poznaniu, Szczecinie oraz Warszawie postanowiły przyjrzeć się temu bliżej. Od marca do maja 2026 roku przeprowadziły one szczegółowe kontrole, których wyniki mogą budzić spory niepokój wśród rodziców.

Inspektorzy wzięli pod lupę 30 modeli huśtawek – od klasycznych desek, przez huśtawki kubełkowe, aż po niezwykle popularne bocianie gniazda. Kontrole przeprowadzono w hurtowniach, sklepach detalicznych oraz marketach wielkopowierzchniowych. Większość sprawdzanych produktów pochodziła z Chin (15 modeli) oraz z Polski (12 modeli), natomiast pojedyncze egzemplarze wyprodukowano w Niemczech, Ukrainie i Nowej Zelandii.

Podstawą prawną działań była Ustawa o systemach oceny zgodności i nadzoru rynku oraz odpowiednie Rozporządzenie Ministra Rozwoju i Finansów dotyczące wymagań dla zabawek. Prezes UOKiK wraz z Inspekcją Handlową co roku planują takie akcje, elastycznie reagując na rynkowe trendy i sygnały od konsumentów.

Papier przyjmie wszystko?

Pierwszym etapem weryfikacji było sprawdzenie dokumentacji i oznakowania zabawek. Inspektorzy sprawdzali obecność deklaracji zgodności, poprawnego znaku CE, danych identyfikacyjnych producenta lub importera, a także instrukcji w języku polskim i ostrzeżeń.

Efekt tych oględzin okazał się rozczarowujący, ponieważ nieprawidłowości formalne stwierdzono w 10 na 30 modeli. Najczęstszym problemem, który dotyczył aż ośmiu przypadków, był całkowity brak oznakowania CE lub deklaracji zgodności, co oznacza brak jakiegokolwiek dowodu na spełnienie unijnych wymagań. W siedmiu przypadkach brakowało rzetelnych instrukcji lub ostrzeżeń, przez co rodzice nie wiedzieli, jak bezpiecznie korzystać z zabawki. Z kolei w pięciu modelach nie umieszczono danych producenta ani importera, co znacząco utrudnia dochodzenie ewentualnych roszczeń przez konsumentów.

Laboratorium obnaża prawdę o bezpieczeństwie

Prawdziwym testem dla huśtawek były jednak badania laboratoryjne oparte na rygorystycznej normie PN-EN 71-8:2018-04. Eksperci sprawdzili wytrzymałość mechaniczną zabawek pod dużym obciążeniem, geometrię otworów (pod kątem ryzyka uwięzienia głowy lub szyi dziecka), średnicę lin, odległości między elementami zabezpieczającymi oraz same systemy montażu.

Wyniki tych badań są alarmujące. Aż 14 na 30 modeli huśtawek zostało zakwestionowanych z powodów konstrukcyjnych. Najważniejszą wadą okazały się rozbieralne węzły montażowe, które mogłyby się samoczynnie rozwiązać podczas huśtania, co grozi upadkiem dziecka z wysokości. Laboranci wykryli również nieprawidłową grubość i wadliwe mocowanie lin, uszkodzenia konstrukcyjne samej zabawki, zbyt cienką folię opakowaniową (grożącą uduszeniem) oraz zbyt nisko osadzone drążki zabezpieczające, zwiększające ryzyko wypadnięcia. Co gorsza, w niektórych modelach istniały szczeliny, w których mogła zaklinować się głowa lub szyja malucha.

Łączny bilans kontroli jest bezlitosny dla rynku: zakwestionowano aż 21 z 30 zbadanych modeli huśtawek. W tej grupie 11 modeli posiadało wyłącznie wady konstrukcyjne, 3 miały zarówno wady konstrukcyjne, jak i formalne, a 7 modeli nie spełniało wymogów formalnych.

Konsekwencje dla przedsiębiorców i surowe kary

Taka skala zaniedbań nie ujdzie przedsiębiorcom na sucho. Wobec odpowiedzialnych podmiotów w 13 przypadkach możliwe jest wszczęcie postępowań administracyjnych, które mogą zakończyć się dotkliwymi karami finansowymi. W jednym przypadku kontrolowana firma złożyła wniosek o zbadanie próbki kontrolnej, więc ostateczne decyzje zapadną po powtórnych testach. Z kolei w 7 przypadkach, gdzie uchybienia miały charakter wyłącznie formalny, przedsiębiorcy podjęli już działania naprawcze pod okiem inspektorów.

Warto pamiętać, że kary za lekceważenie bezpieczeństwa najmłodszych są bardzo dotkliwe. Za wprowadzenie do obrotu zabawki niezgodnej z wymaganiami producentowi lub importerowi grozi kara do 100 000 zł. Brak oznakowania CE to ryzyko kary do 20 000 zł, a za mniejsze błędy formalne (np. brak danych adresowych) grozi grzywna do 10 000 zł. Co więcej, najbardziej niebezpieczne produkty trafiają bezpośrednio do europejskiego systemu ostrzegania Safety Gate, co skutecznie blokuje ich sprzedaż na terenie całej Unii Europejskiej.

Popularne Artykuły