sobota, 18 kwietnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Oczyszczalnia ścieków w Maszewie – ścieki, odór i problem, o którym trzeba zacząć mówić

Oczyszczalnia ścieków w Maszewie od lat budzi kontrowersje wśród mieszkańców i wędkarzy. W ostatnich tygodniach dyskusja rozgorzała na dobre, a to wszystko za sprawą śnięcia ryb w Jeziorze Budzieszowskim. Wędkarze oskarżają gminę i chcę składać pozew, z kolei Agnieszka Kasperek zapewnia, że do śnięcia ryb nie doszło w odbiorniku. A na pytanie o odór w okolicznym Radzanku słyszymy: „Gmina nie prowadzi monitoringu uciążliwości odorowych, gdyż nie ma takiego obowiązku”.

 

Czy przyszedł czas na debatę o maszewskiej oczyszczalni ścieków?  Choć dostajemy odpowiedzi na pytania, to są one lakoniczne, a faktyczne problemy pozostają dla mieszkańców i środowiska poważne.

Co wiemy na temat funkcjonowania oczyszczalni? Zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym gmina Maszewo jest zobowiązana do utrzymania cieku odprowadzającego ścieki w stanie drożnym. Jak podaje dyrektor Zakładu Komunalnego w Maszewie, Agnieszka Kasperek:

– Zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym Gmina Maszewo wykonuje prace czyszczenia koryta rzeki Stepnica na odcinku 200 m poniżej wylotu. Zgłoszenie wykonania prac zostało wysłane 9 września 2025 roku i skontrolowane przez Wody Polskie.

Zapewnienia to jedno, a zdjęcia, które zrobiliśmy 21 września to… drugie. A właśnie tak wyglądał ciek:

Mieszkańcy wskazują, że cieki nie zawsze są drożne, a ścieki oczyszczone często rozlewają się po okolicznych mokradłach i łąkach. Gmina ma tego świadomość, ale jak twierdzi Agnieszka Kasperek, odpowiedzialność za udrożnienie rzeki Stepnicy leży po stronie Wód Polskich i że takie sytuacje są zgłaszane podmiotowi odpowiedzialnemu za ten stan rzeczy.

Gmina podkreśla, że analizy jakości wód prowadzone są raz w roku „na odcinku 100 m poniżej i 200 m powyżej wylotu z oczyszczalni”.

Wpływ na mieszkańców i środowisko

Mieszkańcy Radzanka nie ukrywają: bliskość oczyszczalni ścieków i fakt, że owe ścieki niekiedy rozlewają się po okolicznych bagnach, nie wpływa na komfort życia. Podkreślają, że w porze letniej brzydkie zapachy stają się standardem, niekiedy są wręcz nie do zniesienia.

Agnieszka Kasperek z kolei zaznacza, że gmina nie prowadzi monitoringu uciążliwości odorowych, argumentując, że „nie ma takiego obowiązku”. To jednak niepokoi mieszkańców sołectwa Radzanek i okolicznych terenów, jak twierdzą, to bagatelizowanie ich problemu, a także problemów środowiskowych.

Kwestia śnięcia ryb również budzi emocje. Wędkarze za ten incydent obarczają maszewską oczyszczalnię, Dyrektor Kasperek zapewnia, że:

– Nie doszło do śnięcia ryb w odbiorniku oczyszczalni Ścieków w Maszewie. Do śnięcia ryb doszło 6 km dalej w jeziorze Budzieszowskim.

Czy ta odległość infrastruktury od jeziora jest gwarancją bezpieczeństwa dla akwenu? Zapewne będzie to powodem jeszcze wielu dyskusji.

Na nasze bezpośrednie pytanie: Czy gmina ma świadomość ryzyka prawnego – w tym pozwu ze strony wędkarzy – i kto poniesie odpowiedzialność finansową w przypadku potwierdzenia winy gminy? W odpowiedzi czytamy: „Pytanie nie stanowi informacji publicznej” – i to wszystko.

Modernizacje – ograniczone i nieregularne

Trudno też uzyskać wykaz robót i kosztów modernizacji w ostatnich klatach na terenie oczyszczalni. Pytamy: Kiedy po raz ostatni przeprowadzono modernizację oczyszczalni ścieków w Maszewie? Na czym polegała i jakie były jej koszty? W odpowiedzi mamy informację:

– Ostatnia modernizacja oczyszczalni zakończyła się w 2013 roku, szczegółowe zestawienie przedmiotu i zakresu prac oraz ich kosztów stanowi informację przetworzoną. W międzyczasie były przeprowadzane prace naprawcze ze środków własnych gminy – informuje nas Agnieszka Kasperek.

Dowiadujemy się także, że kolejna modernizacja jest planowana „w miarę możliwości finansowych gminy bądź dostępnych środków z UE”, a gmina nie pozyskała żadnych środków zewnętrznych w ciągu ostatnich pięciu lat na takie zadanie.

Skąd taka niechęć do udzielenie szczegółowych informacji o wykazie prac w ostatnich latach?

Ten problem to nie tylko śnięte ryby i odór

Z perspektywy mieszkańców sytuacja w Maszewie pokazuje lukę między formalnym wypełnianiem obowiązków a rzeczywistym stanem środowiska. Ciek odprowadzający ścieki jest utrzymywany jedynie w minimalnym zakresie wymaganym przez prawo, a brak regularnego monitoringu odorowego i niedostępność szczegółowych danych o modernizacjach utrudniają kontrolę pracy całej infrastruktury.

Choć gmina spełnia wymogi formalne, problem wciąż istnieje. Rozlewanie się ścieków po mokradłach, zgłoszenia wędkarzy, wrażliwość ekologiczna terenu oraz brak środków na modernizację stawiają pod znakiem zapytania bezpieczeństwo i komfort mieszkańców.

 

Popularne Artykuły