niedziela, 19 lipca, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Nowogard przyznaje: wysłano trzy wezwania do mieszkańców. Urząd potwierdza przekazanie danych osobowych kancelarii

Sprawa wezwań do mieszkańców Nowogardu, które wywołały dyskusję o wolności słowa i możliwym wykorzystywaniu mechanizmów typu SLAPP, nabiera nowego wymiaru. Po publikacji Głosu Miasta urząd odpowiedział na pytania dotyczące działań podejmowanych przez kancelarię prawną działającą na rzecz gminy.

Najważniejsza informacja jest jednoznaczna: zastępca burmistrza Michał Krata potwierdził, że kancelaria wystosowała trzy wezwania do zaprzestania naruszania dóbr osobistych. Jednocześnie urząd przyznał, że przekazał kancelarii dane osobowe osób, do których skierowano pisma. To pierwsze oficjalne potwierdzenie skali działań, o których od kilku tygodni mówiło się wśród mieszkańców.

Sprawa stała się głośna po tym, gdy do redakcji trafiło wezwanie skierowane do jednej z mieszkanek. Dokument nakazywał usunięcie wpisu z Facebooka w bardzo krótkim terminie i groził dalszymi konsekwencjami prawnymi. Już wtedy pojawiły się pytania, czy mamy do czynienia z próbą ochrony dóbr osobistych gminy jako instytucji, czy raczej z działaniami zmierzającymi do ograniczenia krytyki władz samorządowych.

Odpowiedź urzędu nie rozwiewa tych wątpliwości. Wręcz przeciwnie. Urząd twierdzi, że nie poniósł żadnych dodatkowych kosztów związanych z przygotowaniem i wysłaniem wezwań, ponieważ działania te zostały wykonane w ramach obowiązującej umowy z kancelarią radcy prawnego Joanny Sołtys-Kurpiel. To jednak nie oznacza, że działania były darmowe. Oznacza jedynie, że zostały sfinansowane z już istniejącej umowy obsługi prawnej opłacanej przez mieszkańców. Innymi słowy: kancelaria nie pracowała społecznie. Pracowała w ramach kontraktu finansowanego z publicznych pieniędzy.

Jeszcze ciekawsza jest odpowiedź dotycząca podstaw prawnych całego przedsięwzięcia. Urząd podkreśla, że gmina jako osoba prawna może dochodzić ochrony swoich dóbr osobistych. To oczywiście prawda i wynika wprost z przepisów Kodeksu cywilnego. Nie o samą możliwość dochodzenia ochrony dóbr osobistych toczy się jednak spór, ale o to, jakie konkretnie dobro osobiste gminy zostało naruszone? Na to pytanie odpowiedzi nadal nie ma. Urząd nie wskazał żadnego konkretnego przykładu. Nie wskazał, które informacje były nieprawdziwe. Nie wyjaśnił, jakie sformułowania miały godzić w dobre imię gminy. Nie pokazał też, jakie szkody miały wynikać z publikacji mieszkańców.

Zamiast odpowiedzi pojawiło się wezwanie do… doprecyzowania pytania.

Tymczasem właśnie brak konkretów był jednym z głównych zarzutów stawianych samym pismom wysyłanym do mieszkańców. W wezwaniach, które analizowała redakcja, również brakowało wskazania konkretnych zdań czy fragmentów wpisów, które miałyby naruszać dobra osobiste.

Nie mniej interesująca jest odpowiedź dotycząca kwestii SLAPP.

Pytaliśmy, czy przed podjęciem działań urząd analizował ryzyko naruszenia standardów wolności słowa i możliwość uznania takich działań za strategiczne działania przeciwko uczestnictwu publicznemu. Odpowiedź sprowadziła się do stwierdzenia, że wezwania przygotował profesjonalny podmiot działający zgodnie z obowiązującym prawem. To jednak nie jest odpowiedź na zadane pytanie. Fakt, że pismo sporządza kancelaria prawna, nie przesądza przecież o tym, czy dane działanie może wywoływać efekt mrożący wobec mieszkańców. W całej Europie właśnie dlatego trwa dyskusja o SLAPP-ach, ponieważ formalnie zgodne z prawem działania bywają wykorzystywane do zniechęcania obywateli do publicznej krytyki władz.

Najbardziej zaskakujące jest jednak coś innego. Urząd przyznał, że w jednym czasie wysłano trzy wezwania. Oznacza to, że nie był to pojedynczy incydent dotyczący jednej osoby. Mamy do czynienia z szerszym działaniem skierowanym do mieszkańców. Nie wiadomo jednak nadal, według jakich kryteriów wytypowano adresatów pism. Nie wiadomo, kto podejmował decyzje o ich wysłaniu. Nie wiadomo również, czy kancelaria analizowała wszystkie krytyczne wpisy dotyczące władz gminy, czy tylko wybrane? Z perspektywy mieszkańców najważniejsze pozostaje pytanie, które nadal pozostaje bez odpowiedzi: czy publiczne środki są wykorzystywane do ochrony dobrego imienia gminy jako instytucji, czy też do ochrony osób pełniących funkcje publiczne przed krytyką ze strony mieszkańców?

Na razie wiadomo jedno. Wezwania były. Były co najmniej trzy. Dane mieszkańców zostały przekazane kancelarii. A odpowiedzi na najważniejsze pytania wciąż nie padły.

Gmina wynajęła kancelarię do straszenia mieszkańców? Czy w Nowogardzie stosuje się mechanizm SLAPP?

Popularne Artykuły