Nowe radiowozy, alkomaty, sprzęt komputerowy, paliwo, remonty komisariatów – lista rzeczy, które polskie gminy i powiaty kupują dla lokalnej policji, jest długa i od lat rośnie. To praktyka powszechna i całkowicie legalna. Coraz częściej budzi ona jednak pytanie, które trudno zbyć milczeniem: czy funkcjonariusz, którego jednostka korzysta z dobrej woli lokalnego samorządu, jest w stanie w pełni bezstronnie prowadzić postępowanie dotyczące burmistrza, wójta czy radnego, od których – przynajmniej pośrednio – zależy przyszłe wyposażenie komisariatu?
Podstawą prawną tej praktyki jest art. 13 ustawy o Policji z 6 kwietnia 1990 r. Przepis dopuszcza, by jednostki samorządu terytorialnego – gminy, powiaty i województwa – pokrywały wydatki inwestycyjne, modernizacyjne i remontowe policji, koszty utrzymania jej jednostek organizacyjnych, a także kupowały funkcjonariuszom niezbędne towary i usługi. Gminy i powiaty mogą pójść jeszcze dalej: finansować dodatkowe etaty, przedłużony czas pracy czy nagrody dla policjantów – tej możliwości nie mają już jednak województwa.
Wsparcie musi mieć formę finansową, przekazywaną za pośrednictwem Funduszu Wsparcia Policji, a nie np. bezpośredniej darowizny rzeczowej – na co zwróciła uwagę w sierpniu 2026 r. Regionalna Izba Obrachunkowa w Łodzi, kwestionując praktykę jednej z gmin, która chciała przekazać policji sprzęt komputerowy z pominięciem tej procedury. Sam fakt, że RIO musiała to przypominać, pokazuje, jak łatwo o formalne uchybienia przy tego typu wsparciu – i jak niejednolita bywa jego praktyka w różnych częściach kraju. Co istotne, ustawa nie przewiduje żadnego mechanizmu, który chroniłby przed sytuacją, w której to sam beneficjent wsparcia – lokalna komenda – miałby prowadzić postępowanie wobec osoby decydującej o tym wsparciu.
Skala zjawiska i głosy krytyczne
Wsparcie samorządów dla policji przybrało na znaczeniu wraz z napięciami budżetowymi w Policji – gdy komendom brakowało pieniędzy na paliwo do radiowozów czy bieżące remonty, prośby o pomoc kierowane wprost do gmin i powiatów stały się normą. Dla wielu mniejszych jednostek, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, taka pomoc bywa jedynym sposobem na utrzymanie sprawnego działania lokalnego posterunku.
Problem w tym, że ta sama zależność finansowa rodzi realne wątpliwości co do niezależności. Sprawę nagłośnił swego czasu burmistrz Łeby, który – powołując się na analizy Transparency International – otwarcie przyznał, że finansowanie policji przez samorządy może być korupcjogenne. „Zdarzały się sytuacje w naszym kraju, że w momencie, kiedy samorządowcy coś przeskrobią, oczekują łagodniejszego traktowania, bo dotują policję” – mówił wprost, ograniczając w efekcie wsparcie finansowe swojej gminy dla lokalnych mundurowych niemal wyłącznie do symbolicznej kwoty na paliwo.
Krytyczne stanowisko od lat prezentuje też samo Transparency International, a w Sejmie złożono nawet formalną petycję – autorstwa Stowarzyszenia Rozwoju i Promocji Ziemi Raciborskiej – domagającą się całkowitego zakazu finansowania policji przez samorządy właśnie ze względu na ryzyko nadmiernego uzależnienia służb od lokalnej władzy. Mimo tych głosów Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji konsekwentnie odrzuca pomysł takiego zakazu, argumentując, że pozbawienie samorządów tej możliwości uderzyłoby w realne, bieżące potrzeby wielu komend, szczególnie tych borykających się z niedofinansowaniem z budżetu centralnego.
Przypadki, w których dofinansowanie ze strony gminy bezpośrednio przełożyło się na konkretną decyzję procesową wobec lokalnego polityka, były nagłaśniane w lokalnych mediach w wielu częściach kraju, ale tego rodzaju związku przyczynowego niemal nigdy nie da się dowieść wprost. Kłopotliwa jest jednak sama architektura systemu: brak jakiejkolwiek bariery, która oddzielałaby decyzje o wsparciu finansowym od decyzji operacyjnych i procesowych podejmowanych przez tę samą jednostkę policji wobec przedstawicieli tego samego samorządu. To właśnie ten strukturalny brak rozdziału – a nie konkretne, ujawnione nadużycie – jest głównym argumentem środowisk domagających się zmiany prawa. Niemniej dopóki ustawa o Policji pozostaje w obecnym kształcie, dylemat pozostanie nierozwiązany: gminy i powiaty będą nadal łatać dziury w budżecie policji, a mundurowi – teoretycznie w pełni niezależni – będą działać w otoczeniu, w którym trudno o pełną gwarancję, że pieniądze i bezstronność nigdy się nie spotkają.






