niedziela, 19 lipca, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Demokracjo, gdzieś ty poszła z tego Nowogardu?

Jest rok 2026. Telefon do urzędu wojewódzkiego zajmuje mniej czasu niż zaparzenie kawy. A mimo to na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Nowogardzie widzieliśmy scenę, którą śmiało można by zatytułować: „Jak nie zweryfikować podpisu elektronicznego, mając na to cały miesiąc”.

Odcinek pierwszy: podpis, którego nikt nie chce rozpoznać

Sprawa była prosta jak konstrukcja z klocków. Do rady wpłynęły dwa pisma od Wojewody Zachodniopomorskiego w sprawie wygaśnięcia mandatów radnych – Tobiasza Lubczyńskiego i Katarzyny Koryckiej. Powołano specjalną komisję, która miała się tym zająć. I wtedy na scenę wkroczył przewodniczący rady Andrzej Kania z riposty godną najlepszych seriali sądowych: nie wydam pism komisji, bo nie wiem, czy nie są fałszywe.

Brzmi poważnie? Może i by brzmiało, gdyby nie fakt, że pisma były podpisane kwalifikowanym podpisem elektronicznym przez I Wicewojewodę Bartosza Brożyńskiego – czyli tym samym narzędziem, którym urzędy w Polsce posługują się od lat, i którym sam przewodniczący Kania regularnie podpisuje własne uchwały wysyłane do Wojewody i RIO. Innymi słowy: przewodniczący doskonale wie, jak wygląda autentyczny podpis kwalifikowany. Po prostu tego dnia najwyraźniej zapomniał.

Odcinek drugi: sztafeta niewiedzy

Skoro przewodniczący „nie wiedział”, pismo trafiło do burmistrza – do weryfikacji. Burmistrz, jak się okazało, też nie zdążył. Miesiąc nie wystarczył. A przecież w tej sztafecie niewiedzy nie brakowało ludzi, którzy z podpisem kwalifikowanym mają kontakt praktycznie codziennie: zastępczyni przewodniczącego, Agnieszka Biegańska-Sawicka, przez lata jako sekretarz gminy posługiwała się nim regularnie. Na sesji byli też zastępca burmistrza Gała i skarbnik Pawlak, później dołączył zastępca Krata – i wszyscy zgodnie milczeli, jakby temat podpisów elektronicznych był tajemnicą państwową.

Może i faktycznie jest – ale tylko w Nowogardzie.

Ale przecież wystarczył jeden telefon

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Nie chodzi o to, czy ktoś miał prawo mieć wątpliwości – ma do tego prawo każdy. Chodzi o to, co się robi z wątpliwością, gdy się ją naprawdę chce wyjaśnić, a nie wykorzystać. Wystarczył telefon do Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Kilka minut rozmowy, może jedno zapytanie mailowe – i sprawa byłaby zamknięta jeszcze przed sesją. Zamiast tego mieliśmy miesiąc ciszy, przerzucanie odpowiedzialności między przewodniczącym a burmistrzem, i finał w postaci publicznego przedstawienia, w którym nikt nie chciał być tym, kto powie „tak, to prawdziwe pismo”.

To nie jest już kwestia wątpliwości proceduralnych. To jest kwestia tego, czy organy gminy w ogóle chcą wykonać swój obowiązek, czy wolą grać na zwłokę w sprawie, która – nomen omen – dotyczy mandatów radnych. Ostatecznie do głosowania nad wygaszeniem mandatów nie doszło, a radni, którzy brali udział w tej hucpie, powinni spalić się ze wstydu.

Kabaret, ale nie ten śmieszny

Efekt tej całej gimnastyki jest taki, że wojewódzka korespondencja, wysyłana od lat tym samym, powszechnie stosowanym w administracji publicznej podpisem, została w Nowogardzie potraktowana z podejrzliwością zarezerwowaną raczej dla maili od „nigeryjskiego księcia”. Trudno o lepszy dowód na to, jak niska jest gotowość części nowogardzkich włodarzy do rzetelnego wykonywania swoich obowiązków, gdy w grę wchodzi temat dla nich niewygodny.

Nie ma się więc co dziwić, że w gminie podejmowane były już próby referendalne wobec części tych osób – i całkiem prawdopodobne, że nie ostatnie. Kiedy demokracja lokalna zamienia się w spektakl udawanej niewiedzy, mieszkańcy prędzej czy później zaczynają szukać innych narzędzi, by przypomnieć swoim przedstawicielom, komu właściwie mają służyć.

Szanowny Panie Wojewodo, Szanowni Państwo Wicewojewodowie, Szanowny Panie Prezesie RIO – jeśli kiedyś jeszcze zechcecie wysłać pismo do władz Nowogardu, może warto od razu dołączyć instrukcję obsługi podpisu elektronicznego. Bo jak widać, sama jego ważność to w tej gminie za mało.

Popularne Artykuły